Androny i Banialuki

Jeno mi tutaj banialuków Waść nie opowiadaj.

Często i dziś tego określenia zwyklim używać, gdy kto niestworzone rzeczy prawi. Skąd przyszło takie określenie i dlaczego oznacza pleść androny, które to też swoją historię mają.

Zacznijmy od andronów, bo bardziej naukową historię mają. Androny bowiem z języka greckiego się wywodzą od słówka andronitis co dom oznacza. W łacinie znowu słówko andron spotkamy, o tymże samym znaczeniu. Oba te słowa oznaczają dom a w szczegółowym znaczeniu mieszkanie mężczyzny.

Anronitis-em bowiem określano pomieszczenie, w którym mężowie przebywali i spożywali posiłki, a i gości przyjmowali. Bogato zdobione i wyposażone, zlokalizowane w izolowanej części domu.

W XVII wieku uważano, że przejścia do tegoż pomieszczenia były bardzo zawiłe i kręte (co prawdą nie jest) że przeniesiono na pokrętne i zawiłe wyjaśniania spraw i pojęć. Istnieje również teoria biskupa Krasińskiego, że androny wywodzą się od człowieka o nazwisku Andronik, którego dzieło „Ad optimates polonos admonitio” zaczęto andronami nazywać jako nie mające składu ni logiki. Później na każdą wypowiedź sensu niemającą tak wołać poczęto.

Jakby na tę sprawę nie patrzeć androny są nam znane i często nadużywane w poważnych dysputach gdy kto nie chce prawdziwych myśli ujawnić lub też co rzec nie wie, a o temacie ledwo co słyszał.

Skąd zaś banialuka się wzięła i czemóż z andronami ją zestawić się ośmieliłem? To równie ciekawa historia bo nasza własna bez klasycznych rodowodów.

Dawnemi czasy, bo jak sięgnąć pamięcią to można wyłowić z mętnych otchłani wspomnień rok 1650. W tymże roku, pewien poeta niejaki Hieronim Morsztyn, popełnił swojem piórem trzy bajki, które żadnego składu nie miały. Bajki te miały zawiłą treść o niczem traktującą a akcję zawiłą wielce i bez rozumnego połączenia w jakiś ciąg myślowy. Nie wiadomo czemu miały służyć bo i morały w tych bajkach na siłę tworzone były.

Całe dzieło Morsztyna pod jednem tytułem opublikowane „Antypasty małżeńskie, trzema uciesznemi historjami, jako wdzięcznego smaku cukrem prawdziwej a szczerej miłości małżeńskiej zaprawione” było poczytnym przez czytelników o niewybrednych gustach aż do wieku XVIII.

Jedna z tych bajek nosiła tytuł „Historia ucieszna o zacnej królewnie Banialuce ze wschodniej krainy cudownej urody”. Skąd Morsztyn i od kogo zapożyczył to imię nie wiedzieli ani jemu współcześni ani po nim żyjący a my to już nigdy się tego nie dowiemy. Faktem jednak jest, że na terenie dzisiejszej Serbii, która to kraina starożytne korzenie posiada, jedna miejscowość nosi miano Bania Luka (Бања Лука) co oznacza Bańska Łąka. Co wspólnego może mieć i czy w ogóle ma cokolwiek wspólnego z bajką Morsztyna – nikt nie wie.

Bardziej krytyczni czytelnicy i pisarze już w XVIII wieku wyśmiewali te bajki i sensu w nich nie widząc krytykowali w swoich opracowaniach. Najczęściej wyśmiewano bajkę o Banialuce, którym to mianem pozostałe nazwano dla podkreślenia jako wszystkie tą samą miarą sensu są pozbawione. Później jeszcze banialukami zaczęto nazywać każdą paplaninę bez ładu i składu co my do dziś praktykujemy.

I tak oto kres opowieści o banialukach i andronach nadszedł. Licząc, iż nie będzie ta opowieść oceniona jako bajki Morsztyna na następną opowieść o słowach zapraszam.