Podsumowanie Roku

Wiem, że początek to dopiero grudnia,
Lecz później nie zdążę więc piszę to teraz.
Styczeń – to była wieczna i ciągła udręka,
Ledwo jedno załatasz a tu drugie pęka.
Luty – choć krótki dał mi też po głowie,
Człowiek nie wiedział czasem jak sam się zowie.

Marzec – był przeciętny no prawie przyjemny,
Gdyby nie fakt, że ciągle ktoś zrzędził.
Kwiecień – ten to zleciał szybko i nie wiedzieć kiedy,
Zmieniliśmy biuro choć było z tym trochę biedy.

Maj – stał się synonimem pędu,
Wszystko na wczoraj potrzebne człowieku.
Czerwiec – mimo wyjazdu w lesiste ostępy,
Ciągle pod telefonem siedziałem nieszczęsny.

Lipiec – jakby zwolnił swego nieco biegu,
Lecz udało mi się uniknąć podstępu.
Sierpień – zapowiadał się bardzo spokojnie,
Ale w ochronie to tak jak na wojnie.

Wrzesień – miał mnie nie zaskoczyć niczym,
Co się zmieniło po wizycie w stolicy.
Październik – niby wolno, niby lekkim truchtem,
A tak się rozpędził, że skubaniec uciekł.

Listopad – istna to była do mety gonitwa,
Falstart ogłoszono odroczona bitwa.
Grudzień – to formalność to przecież już finisz,
I już do Sylwestra odliczasz godziny.


Tak minął mój roczek w bardzo wielkim skrócie,
Jak minie następny – opiszę go krócej.
Może kiedyś przyjdą takie dobre czasy,
Że na podsumowanie napiszę dwa wersy.

Dodaj komentarz